Kalambury

Dogadać się z Antkiem jest … możliwe, ale zrozumieć co chce przekazać jest trudne, czasem graniczy z cudem. Trzeba wykazać się ponadprzeciętną inteligencją, żeby rozwiązywać zadane przez niego kalambury. No bo proszę państwa, co może oznaczać…?
– Mamo pchooo, goche, ciach-ciach, tsi.

Myślałam, myślałam… zadawałam niezbędne pytania.

– Czy chcesz oglądać Zorro?
– Nie!
– Czy chcesz obciąć paznokcie?
– Nie!
– Obetniemy włosy?
– Nie!
Zniecierpliwienie nie sięga jeszcze zenitu, ale daje się odczuć poważne zniecierpliwienie.
„Ciach, ciach” oznacza szable, miecz, nożyczki, obcinanie, nóż, krojenie, wycinanie… paleta znaczenia „ciach, ciach” jest baaardzo szeroka. Nawet wykonałam „telefon do przyjaciela”. … i nic, żadna podpowiedź nie była skutecza w rozwiązaniu kalambura. Młody człowiek nawet narysował/napisał o co mu chodzi, a ja nadal niekumata.
Konia z rzędem temu kto domyśli się o co mu chodzi… no właśnie, Konia z Rzędem!
Goche,, oznacza gorący, bardzo ciepły, pożar, „spociłem się”
„tsi” to znaczy trzy, trzeci, troje… różnie, w każdym razie na 100% liczebnik.
„Pchooo” oznacza „proszę” i tu nie ma żadnych wątpliwości, że o coś syn mnie prosi… tylko o co?
„Telefon do przyjaciela” nie pomógł, oboje głowiliśmy się przez dobre 40 min. Musiałam poprosić Wszecha o „koło ratunkowe” w postaci mojej percepcji i skojarzeń… co to może być… goche, ciach-ciach, tsi….?
Nagle … taaadammm!!!!!
– Antek, chcesz oglądać „Ogniem i mieczem”?
– Kaaaaa – banan na buzi potwierdza szczęście, że matka nareszcie zatrybiła o co mu kaman.
Syn chciał powiedzieć, że chciałby obejrzeć część trylogii!
.
.
… i tak to wygląda. Czasem jak błyskawica, czasem pod górkę, a czasem Milionerzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *