Pilot

Zaprawdę powiadam Wam, nikt nie lubi poniedziałku. Ludzie demonstrują to w różny sposób i w różnych miejscach. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że mój syn dołączył do grona tych co poniedziałku nie lubią i nawet potrafił to okazać, a było to tak:

– W każdy roboczy dzień poranne wstawanie z Antkiem nie należy do fajnych. Zwykle budzi się z oporem, nie chce otworzyć oczu, a jak już to zrobi i wstanie z łóżka, to snuje się dosłownie przyklejony do moich pleców przez pierwsze trzy-cztery minuty i w sumie jeszcze śpiącemu podaję codzienne lekarstwa. Potem następuje korzystanie z toalety, a potem siada do śniadania. W weekendy czarodziejsko wstaje pierwszy, szybko się ubiera, włącza muzykę, przeważnie country i budzi nas śpiewaniem i graniem np. „Był Czas”, czy „Oszaleć można”. Dzisiaj od rana Antka chyba kalendarz nie obowiązywał. Wstał jakby to był weekend, a kiedy podawałam mu lekarstwa, już był zły. Ha! Nie będzie łatwo…. tak pomyślałam. Ale jak mus, to mus! Zrobiłam śniadanie i zapraszam do stołu, a tu… nic… proszę raz, drugi… wreszcie musiałam osobiście pofatygować się do jego pokoju i stanowczo zaprosić do stołu. Przyszedł zły jak szerszeń, usiadł, zabrał się do jedzenia. W tym czasie przygotowałam mu II śniadanie do szkoły i sama poszłam … no wiecie gdzie, „Tam gdzie król piechotą” itd. Kiedy wróciłam do pokoju………………………….zamurowało mnie.
Pokój połączony z kuchnią wyglądał jak… pobojowisko, tak jakby trąba powietrzna przeszła przez sam środek. Pościel na łóżku skotłowana, koce poniewierały się między poduszkami, kołdra zwinięta w supełek, a całą górę wieńczył Kubuś Puchatek. Na stole maty porozrzucane, krzesła odsunięte, jedno leżało na boku. Szafka nocna z wyciągniętymi szufladami. Kuchnia nie wyglądała lepiej. Tak jak na zdjęciu…. No dobra, do pedantów nie należę, ale jakiś tam porządek staram się utrzymać. Jednym słowem mój syn zrobił mi regularnego PILOTA! W pierwszej chwili byłam zdziwiona, drugie uczucie to złość, ale zdecydowanie wygrało rozbawienie i … radość… tak, tak… RADOŚĆ, że Antek pierwszy raz w tak zdecydowany sposób okazał swoje niezadowolenie z konieczności podporządkowania się wymaganiom dnia powszedniego. W sumie on i tak żyje własnym rytmem, ma swój kalendarz. Pokazał, że nie chce być tuzinkowy i jak owieczka bez własnego zdania robić to co wszyscy. Indywidualista, genetycznie odziedziczył jeszcze i tą cechę…  Musimy popracować nad siłą charakteru! Bo indywidualiści mają przechlapane, a ja nie chcę żeby łatwo się załamywał. Musicie przyznać, że jest kreatywny !?

4 komentarzy - do >>Pilot

  1. Agnieszka napisał(a):

    Huragan Antoni 😂😂😂
    No i jak tu go nie kochać 💖💖💖

    1. BaHa napisał(a):

      Szkoda że nie widziałaś. To tsunami, nie huragan. Huragan to był trzy lata temu. 😀

  2. Marta Całkowska napisał(a):

    No, no, no … Co za charakterek 🙂 😉 Temperamentny Antoni! 🙂 Kto sprzątał? 😛

    1. BaHa napisał(a):

      Kuchnię musiałam odgruzować, obiadu by nie było…. Antek swój pokój sprząta sam. A mój pokój niestety, musiałam sama… organizacyjnie mi przeszkadzało. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *