Takie same łyżki i „Chocham”

serduszkoZastanawiałam się, jaki będzie pierwszy wpis na moim nowym blogu. Chciałam, żeby był to opisany jakiś znaczący krok w rozwoju Antka i jednocześnie coś uroczystego na okoliczność debiutu pod nowym adresem w necie. Dzisiejsze opowiadanie wydarzyło się około czterech lat temu, ale nadal wzrusza mnie i nadal robi mi się ciepło w okolicy serca. Ci którzy są moimi znajomymi wiedzą, że kiedyś już pisałam w „Podróże z Ciachem” na Interia, pod nickiem „Vagabunda”. Po kilku latach zrobiłam przerwę, a jak chciałam wrócić do pisania, to okazało się, że bloga już nie ma. Kilka tytułów mam zarchiwizowane i wrócę do tego co było. Może jednak uda się nakłonić adminów z Interii, może poszukają i coś uda się odzyskać…… zobaczymy, a tymczasem…..

Zapiski ze starego bloga

4 lata temu…

Kiedy byłam mała i siadałam do jedzenia zupy przy stole z dorosłymi, zawsze chciałam dotrzymać im tempa i nigdy mi się to nie udawało. Myślałam wtedy, że pewno mają inne łyżki i w chwili nieuwagi zamieniałam swoją łyżkę na łyżkę mamy. Mama jak to mama, często w czasie obiadu odchodziła od stołu, a to po sól, a to zamieszać coś w garnku z potrawą do drugiego dania. Oczywiście kątem oka widziała moje podstępne zabiegi i zwykle zwracała mi uwagę, ale ja wiedziałam swoje. Musiałam sama spróbować i sprawdzić, czy aby te łyżki nie są inne? Jakież było moje zdziwienie w czasie dzisiejszego obiadu, kiedy Antek zrobił dokładnie to samo! Nie opowiadałam mu o swoich doświadczeniach w tej kwestii, a on sam z siebie tak zrobił…. Nieodrodny syn własnej matki. Ja też zwróciłam mu uwagę, ale….. no właśnie pomna własnych prób i spostrzeżeń przyjęłam to jako bardzo poważny proces poznawczy, i specjalnie nie ingerowałam. Zupa została zjedzona samodzielnie, a szczęście w oczach Antka bezcenne. Łyżki okazały się takie same, a w nagrodę dostał loda w wafelku. Synu, nauka to potęgi klucz, ćwicz, podglądaj i doświadczaj!
p.s… z ostatniej chwili. Scenka: Antek przygotowuje się do kąpieli. Zanosi piżamę do łazienki, przychodzi do mnie do kuchni, przytula mnie i….. „mamo chocham” i już…. po prawie 11-tu latach usłyszałam naj…. wyznanie swojego syna…..nie czekałam, nie uczyłam… on tak sam z siebie . Synku ja też bardzo Cię kocham…

Dzisiaj Antek ma już prawie 15 lat i nie ma najmniejszych problemów z jedzeniem. Ba! Właściwie cały czas coś je. W końcu rośnie, trenuje….. Od czasu opisywanej sytuacji z łyżką wiele się wydarzyło i zmieniło, ale o tym w następnych przygodach.

2 komentarzy - do >>Takie same łyżki i „Chocham”

  1. Marta Całkowska napisał(a):

    Basiu! Jak się cieszę, że wróciłaś z pisaniem! 🙂 Będę Was czytać. Niech natchnienie będzie z Tobą. 😀

    1. BaHa napisał(a):

      Witam Cię serdecznie. Dziękuję, mam nadzieję, że ten blog przetrwa dłużej i będzie pisany tak jak poprzedni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *